Amelia Gawron
niecałe osiemnaście lat, urodzona w Krakowie, klasa II, profil humanistyczny, język niemiecki
koło historyczne, wolontariat, skręcona kostka usprawiedliwia jej nieobecności na wuefie
koło historyczne, wolontariat, skręcona kostka usprawiedliwia jej nieobecności na wuefie
Ma metr sześćdziesiąt osiem, dołek w brodzie, brązowe oczy i włosy niemal po pas. Niedawno upodobała sobie wiszące na niej golfy i brzydkie spodnie, nie lubi patrzeć w lustro, nie potrafi się malować. Nauczyciele przeważnie ją lubią, bo zawsze odnosi się do nich z szacunkiem, rodzice liczą na ogromny sukces. Starszy brat nie odzywa się do nich już trzy miesiące, ale Amelia wie, że wszystko u niego w porządku. Mama uwielbia się nią chwalić, chociaż córce mówi tylko, że jest śliczna i mądra; ani słowem nie wspomina o tym, że niejednokrotnie do drugiej w nocy ślęczała nad podręcznikami, że już tydzień przed sprawdzianem chodziła potwornie zestresowana, że po szkole nie ma siły już na nic. W domu nie chwali się nikogo za starania, liczą się tylko efekty, więc Mela drży za każdym razem, kiedy dostaje gorszą ocenę; wie, że powinna się postarać. Że to jej interes, jej przyszłość, ale najbardziej boli ją spojrzenie mamy, wyraźnie zawiedzionej. Nie ma zainteresowań, w niczym nie jest wyraźnie lepsza, nic nie idzie jej nadzwyczaj dobrze. Jest przeciętna, ale sukcesy odniesione w podstawówce i gimnazjum zdają się temu przeczyć. Bywa nieprzyjemna i uszczypliwa, jeżeli kogoś lubi; czułość wyraża na wiele sposobów, ale z zasady nie mówi o tym, co ją męczy. Nie przeżyła w życiu nic traumatycznego, nie spotkała jej nigdy wielka krzywda, ale od czasu do czasu jest po prostu bardzo smutna. Nie potrafi czasem wstać z łóżka albo zająć się zadaniem domowym, zamyka się w swoim pokoju, rzadko kiedy z własnej woli wychodzi do ludzi, najlepiej czuje się w towarzystwie laptopa albo dobrej książki. Chciałaby coś zrobić w życiu, chciałaby wziąć się w garść, ale nie wie od czego zacząć. Nie wie z kim porozmawiać, nie wie na kogo może liczyć, wie za to, że z pewnością jest bezużyteczna i bezwartościowa. Życie ucieka jej przez palce; nigdy jeszcze się nie najebała, nigdy nie zrobiła niczego szalonego, czuje, że nie będzie miała czego wspominać za kilkanaście lat. Potrzebuje pomocy, ale prędzej spali się ze wstydu niż o nią poprosi. Nie chce nikim manipulować, więc na jak leci zawsze odpowiada dobrze. Chciałaby też przestać jeść mięso, ale boi się powiedzieć o tym mamie.
cześć, czasem jesteśmy, czasem nas nie ma